niedziela, 11 listopada 2012

Do startu...gotowi...pifpaf!

Ostatnio temepratura w Dubaju jest bardziej przyjazna, a ja zauważyłam mniej przyjazne fałdeczki na brzuchu i galaretowate uda, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić.

Nowo wybudowana bierznia pod blokiem pozbawiła mnie wszelkich wymówek, dlatego czas na bieg po szczupłe uda i zdrowsze serce!
Niestety wciąż jestem zbyt leniwa, żeby wstawać wcześnie rano i biegać, dlatego robię to wieczorem po pracy. Zresztą to dobry pomysł na relaks po ciężkim dniu.


Jedno pełne okrążenie to 3000m.



Mam nadzieję, że po wielu miesiącach zastoju uda mi się wrócić do formy! Trzymajcie kciuki!
Czuję się jak na początek świetnie i mam nadzieję, że motywacja mnie nie opuści ;-)

Pozdrawiam!

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz