piątek, 22 marca 2013

Skąd się wzięłam...

w Dubaju, czyli duuużo prywaty ;-)

Kilka lat temu z przyjaciółką ogladałyśmy w internecie ciekawe miejsca na świecie i tak trafiłyśmy na artykuły o wyspach w kształcie Palm w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), które dopiero co powstawały. Ale to nie był jeszcze czas zmian... Wtedy jeszcze nie wyobrażałam sobie życia w tym regionie,nie marzyłam nawet, że będę mieszkać na jednej z tych Palm, ale było to miejsce, które chciałam odwiedzić, zobaczyć na własne oczy i doświadczyć. Szczerze mówiąc nie pamiętam, ile wiedzy posiadałąm na temat ZEA- pewnie niewiele. Oczywiście pochłonięta pracą i innymi obowiązkami odsunęłam ten pomysł na bliżej nieokreślone ''później''.
Upłynęło kilka lat, w trakcie których zmieniłam pracę, zmieniłam branże i właśnie w tej innej pracy i w tej innej branży poznałam mojego przyszłego męża... Firma, w której pracowaliśmy posiada kilka oddziałów w tym regionie i w momencie, kiedy nasza historia zaczęła rozkwitać, G dostał propozycję pracy w jednym z oddziałów...i wtedy zaczęły się schody dla nas.

Przez kilka pierwszych miesięcy udawało nam się widywać co kilka tygodni, potem było coraz trudniej... Kiedy w końcu zaplanowaliśmy mój urlop w Dubaju, okazało się, że coś jest nie tak z moją wizą i na trzy dni przed wylotem musiałam wszystko odwołać i przełożyć na 3 tygodnie później, wciąż nie mając pewności, że się uda. Ohhhh, jak sobie przypomnę ten moment to mi włosy na plecach stają dęba ( to taka przenośna- nie mam włosów na plecach;-) ). Na szczęście pracowałam ze wspaniałymi ludźmi i udało się zorganizować nie tylko mój urlop w innym terminie, ale także wizę biznesową.
Z jakiegoś powodu, mam ogromnego pecha w tej kwestii tutaj. Zawsze ktoś coś przekręci w moich papierach, coś się nie zgadza i nie pamiętam, żebym miała spokój ducha w tej dziedzinie od kiedy tutaj jestem!!! Ale nie o tym teraz...

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, odległość, różnica czasu i nasze obowiązki zawodowe coraz bardziej kolidowały z naszym prywatnym życiem! G musiał w końcu zdecydować, co dalej z jego przyszłością a oferta dubajska była nie do odrzucenia...Papiery podpisane i co dalej...A no to, że nie wahając się ani chwili ( przynajmniej takiej wersji się trzyma G ;-) ), zakupił pierścień i zadał pytanie ;-)))) Ja odrzekłam: ''TAK''

Chcieliśmy jak najbardziej legalnie wszystko zorganizować na potrzeby tego kraju i dla spokoju ducha (mieszkanie pary bez ślubu jest nielegalne i karane jeśli zostanie wykryte). Kilka miesięcy później byliśmy po ślubie, organizując wszelkie dokumenty potrzebne do mojego transferu do Dubaju. Zajęło nam to trzy miesiące, ale od tamtego momentu nie musieliśmy się już martwić, jak i kiedy będzie nam dane się spotkać i to było wspaniałe! Czy zastanawiałam się, co mnie tutaj czeka i czy oby to jest właściwa decyzja??? Miałam wiele wątpliwości, co do miejsca, ale żadnych co do osoby!

Wyprowadzka do ZEA wywróciła trochę moje życie do góry nogami- bardziej moje niż G i miałam sporo dołków po drodze, głównie za sprawą formalności w tym kraju, ale końcem dnia myślę sobie, że nie ważne gdzie, ale ważne z kim!!!

I tak oto sobie jesteśmy!

Myślę, że zostaniemy tutaj dłużej niż planowaliśmy (przynajmniej w tej części globu), bo tak to zwykle bywa z planami, ale nie sądzę, że zostaniemy tutaj na zawsze!

Pozdrawiam
xoxo




środa, 20 marca 2013

Lubię jeść

W ostatnich dniach miałam dużo zapału do gotowania i tyle samo do jedzenia!
Kruche ciasteczka z konfiturą malinową

Dynia piżmowa, z części gotuję zupę a resztę wrzucam do sałatki ze świeżego szpinaku

Szpinak
Prażone migdały- dodatek do sałatki!

Eksperymentuje ze sconami.

Pierwszy raz piekłam Scones- bułeczki nadające się na drugie śniadanie lub popołudniową herbatę.




Udały się na 105%.
Wskazane dodatki poniżej.



Dobry dżem to podstawowy dodatek do bułek!
Przepiórcze jaja- pyszne w każdej postaci
Troszkę się rozlało ;-(
Nie, to nie kurczak...

To jagnięcina...
Weekend kończę pieczenią z jagnięciny z rozmarynem i warzywami.Uwielbiam, ale jem rzadko, bo jest tłusta- niestety!!! 
Ciepła jako danie główne smakuje cudnie, resztę zjadamy w kanapkach przez kolejne dni. Wędliny tutaj mi w ogóle nie smakują i nie kupuję, więc taka pieczeń to ''niebo w gębie''.
Nie mogę się doczekać urlopu w Irlandii na początku kwietnia, gdzie akurat będzie trwał sezon na jagnięcinę. Jak dla mnie, nigdzie nie smakuje ona lepiej niż tam...


Świeże owoce- ZAWSZE ;-)
Może i Was zainspirują te potrawy? Może chcecie jakiś przepis? Ciekawa jestem, co gotujecie Wy? Piszcie!

Pozdrawiam!

xoxo