Obudziłam się dziś ok 5 rano... jakoś nie mogłam spać dłużej.Chyba wystarczajco wyspałam się podczas weekendu.
Najpierw chciałam pójść i kupić kawę na wynos i jakieś rogaliki na śniadanie dla mnie i mojego męża, ale po krótkim zastanowieniu stwierdziłam, że będzie zdrowiej i pyszniej jak kupię produkty na śniadanie i przygotuję wszystko dla nas w domu.
Tak też zrobiłam i bardzo się cieszę, bo o 5.30 rano krótki spacer do delikatesów napełnił mnie nową energią na cały dzień.
![]() |
| Powoli...powoli...wstaje... |
![]() |
| Kilka minut później jest już jaśniej, ale wciąż nie do końca... |
Powietrze wilgotne,wciąż ciężkie i ciepłe choć już lekko chłodniejsze niż w pozostałych miesiącach. Świeże. I wszechobecna cisza...Palma dopiero budzi się do życia. Tylko sporadycznie zza horyzontu wyłania się samochód. Mgła ciężko opada na miasto.
W sklepie wszyscy zaspani, bo mimo, iż jest otwarty 24/7 od wielu godzin nikogo w nim nie było.
jeśli widzę Palmę o tej porze,to wtedy kiedy dopiero kładę się do łóżka, rzadko kiedy z niego wstaję, bo już pół godziny później, widok maluje się inaczej ;-)
Mam nadzieję, że Wasz poranek też był miły ;-)
Pozdrawiam
xoxo
Ps. Pamiętacie taki utwór, który śpiewały Alibabki?-''Jak dobrze wstać, skoro świt, jutrzenki blask duszkiem pić..."





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz