środa, 24 października 2012

Wizyta

Nareszcie. Od dawna wyczekiwana. Moja przyjaciółka wylądowała... w Dubaju... Moja radość niczym nie zmącona.
Niestety nie nabrałam jeszcze prawa do urlopu, więc musiałam pogodzić jej wizytę z obowiązkami dnia codziennego. Podarowałąm sobie sprzątanie, czasem gotowanie, ale nie przez cały czas, bo Sylwia lubi moją kuchnie :-) Ponoć jestem w tym dobra...?!ok, nie będę udawać skromnej w tej dziedzinie...czuję się całkiem pewnie przy blacie kuchennym :-)
W najbliższym czasie opublikuję troszkę z naszych wypraw, ale najpierw wprowadzenie.
Raczej nie zwiedzam Dubaju sama, z uporem maniaka. Zostawiam sobie wiele miejsc na czas odwiedzin moich przyjaciół/ rodziny. Lubię delektować się takimi momentami, a nie czuć się jak pilot wycieczki!
Wiele z tych miejsc znam już bardzo dobrze, ale to osoby, z którymi w nich bywam nadają znaczenie chwili. Za każdym razem są to inne emocje, inne wrażenia i odczucia.
Kilka z takich chwil przedstawię własnie tutaj.
Miejscem, którym delektuję się zawsze i ma ono dla mnie szczególne  znaczenie jest Souk Madinat Jumeirah. Souk to taki targ ( tutaj nowocześnie połączony z restauracjami, kawiarniami, małym teatrem i sklepami, w których można kupić wiele lokalnych i nie tylko towarów). To też pierwsze miejsce do którego zabrał mnie mój mąż ( wtedy jeszcze nawet nie narzeczony, więc nasze spotkanie było bardzo nielegalne według tutejszego prawa ;-)).
Moja przyjaciółka również zakochała się w tym miejscu i byłyśmy tam kilka razy podczas jej pobytu.










Przyjaciółka wróciła do siebie, a mi już brakuje naszych wieczornych czatów, jak za starych irlandzkich czasów... :)

Pozdrawiam

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz