piątek, 28 września 2012

Ekspresowo w Abu Dhabi/Abu Zabi/ Abu Dabi ( jak kto woli)

Wszystkie procedury związane z pobytem w Emiratach Arabskich, mogą przyprawić o zawrót głowy. Kilka dni temu mąż przekazał mi wiadomość z działu kadr jego firmy, że muszę się stawić, aby pobrać odciski palców do emirackiego dowodu osobistego. Oczywiście zdziwiłam się jak się okazało, że nie mogę tego zrobić w Dubaju,jak to było poprzednim razem, tylko muszę jechać specjalnie do Abu Dhabi!
Tak naprawdę to się wściekłam, bo czekam na ten dowód od maja, a dopiero teraz rozpoczęli procedurę, do tego tam, a nie na miejscu...???? No, ale nic...musiałam poprosić szefową, żeby dała mi wolne do południa, a przecież dopiero co dostałam tę pracę, mój mąż musiał zerwać się ze swojej, żeby odwieżć mnie z powrotem do Dubaju bym mogła wrócić do moich obowiązków i generalnie wszystko było na wariackich papierach.

Jak zawsze (niestety dla uczestników) po drodze na autostradzie był wypadek, który spowodował korek ciągnący się przez 5 km. Jechaliśmy ponad 2 godziny do stolicy, bo przez opóźnienia na drodze władowaliśmy się w reguralny korek o tej porze i już wiedziałam, że bedzie to jeszcze dłuższy dzien niż przewidywałam.

Zagęszcza się, zaczynamy spowalniać.  Sheikh   Khalifa bin Zayed Al Nahyan- prezydent Emiratów i emir Abu Dhabi w tle na plakacie.
Bardzo nie lubię pokonywać tej trasy i robię to naprawdę tylko kiedy muszę. Oczywiście z całego serca współczuję mojemu mężowi, który dojeżdża tam codzinnie przemierzając 120 km w jedną stronę, przez 5 dni w tygodniu( czasem 6) a tego dnia dodatkowo musiał jak najszybciej wrócić ze mną do Dubaju i to w najbardziej zakorkowanym momencie dnia...


Po drodze mijamy piekny, spektakularny meczet (Grand Mosqe w Abu Dhabi a tak naprawde trochę przed )

Tutaj link, gdybyście chcieli toszkę o tym miejscu poczytać.
http://en.wikipedia.org/wiki/Sheikh_Zayed_Mosque

Link jest po angielsku, niestety nie znalazłam na wiki polskiego odpowiednika, ale spójżcie chociażby na zdjęcia...robi wrażenie w środku! W październiku sie tam wybieram, to wstawię posta.

Urodziwie...wyjeżdżając  z tunelu pod górkę zrobiło się jeszcze bardziej tłoczno. Końca nie widać...
Abu Dhabi jest zupełnie inne od Dubaju. Zabudowa nie jest jeszcze tak wysoka i nowoczesna, w każdym razie nie jest jej aż tak dużo, ale jak grzyby po deszczu powstają nowe wieżowce, więc pewnie niedługo zmieni się i krajobraz, no i odmłodnieje.

A kogoż to ja spotkałam... jaki piękny kocurek,wygrzewa się w porannym słoneczku przed biurem :-)

Słodki, prawda?! A jak ślicznie miałkał... meow, meow...niestety nie zrozumiałam, bo po arabsku :-)

Na szczęście zdążyłam załątwić wszystko sprawnie na miejscu  ;-) 
Szczęśliwie i jeszcze przed południem wróciłam do pracy, żeby przez następne kilka godzin troszkę wyedukować moje koliberki w przedszkolu.

Jak to się stało, że to już koniec tygodnia...???
Znów czas uciekł nieubłaganie...

Pozdrawiam

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz