sobota, 1 czerwca 2013

Kurierzy z Dubaju

Juz właściwie dawno temu powinien znależć się tutaj post o kolejnym pudełku Glem Box, niestety...przesyłka nigdy do mnie nie dotarłą! 
Straszne oszustwo nastąpiło i jestem bardzo obrażona na firmę kurierską.
Po tym jak otrzymałam informację, że Glam Box jest u kuriera w drodze do mych drzwi, a ja wciąż nic nie otrzymałam, zgłosiłam się do firmy ''A''- dobrze znanaej w regionie firmy kurierskiej z prośbą o wyjaśnienie.
Poinformowano mnie, że przecież paczkę już odebrałam w '' w czwartek o 15.15''!!!!!!!! 
AAAAAAAAAAAAAAAAAA! Przecież ja o tej porze jestem wciąż w pracy!!!
Pytam się, kto podpisał (nauczona życiem, podpisuję sie moimi dwoma imionami i nazwiskiem, bo wiem, że ludki tutaj lubią kłamać)????I oczywiście tutaj następuje ściemnianie pełne...'' A że kurier który to dostarczył, akuart teraz nie jest dostępny i nie ma jak sprawdzić, kto podpisał'', ''właśnie teraz jest chory'', ''nie można tej informacji sprawdzić, bo nie ma szefa''.... Oj, ja się łatwo nie poddaję, ale to było już ponad moje siły. Przez ponad miesiąc trwała ta zgadywanka, z której nic się nie wykluło. Paczki nie ma do dziś dnia, kurier pewnie sam sobie używa produktów, kierownik firmy kurierskiej każdorazowo kłamał mi w oczy i tak straciłam pieniądze, czas i trochę nerwów...

Dobrze, że sprawa dotyczyła tylko małej paczki kosmetyków w tym wypadku, ale nie wszyscy moi znajomi mieli tyle szczęścia. 
Zresztą moi przyjaciele i rodzina wiedzą, żeby nic mi raczej nie wysyłąć, nie ma sensu, bo poczta też pozostawia bardzo wiele do życzenia! 
Właśnie otrzymałam kartki na Wielkanoc, wysłane mniej- więcej końcem lutego/ początkiem marca! 

Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

xoxo


Gdzie król chodzi piechota...

Czasem wściekam się okropnie na Dubaj, za wiele rzeczy, o których pewnie nie raz jeszcze wspomnę, ale nie brakuje też rzeczy, które są bardzo pozytywne ;-) 
Proszę bardzo...

jest i ciepła woda


Toaleta na stacji Metra! Bardzo czysta i pachnaca, z dostatkiem papieru, mydła i papierowych ręcznikow. 
Przyjemnej podróży.

Pozdrawiam! 

xoxo



piątek, 22 marca 2013

Skąd się wzięłam...

w Dubaju, czyli duuużo prywaty ;-)

Kilka lat temu z przyjaciółką ogladałyśmy w internecie ciekawe miejsca na świecie i tak trafiłyśmy na artykuły o wyspach w kształcie Palm w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), które dopiero co powstawały. Ale to nie był jeszcze czas zmian... Wtedy jeszcze nie wyobrażałam sobie życia w tym regionie,nie marzyłam nawet, że będę mieszkać na jednej z tych Palm, ale było to miejsce, które chciałam odwiedzić, zobaczyć na własne oczy i doświadczyć. Szczerze mówiąc nie pamiętam, ile wiedzy posiadałąm na temat ZEA- pewnie niewiele. Oczywiście pochłonięta pracą i innymi obowiązkami odsunęłam ten pomysł na bliżej nieokreślone ''później''.
Upłynęło kilka lat, w trakcie których zmieniłam pracę, zmieniłam branże i właśnie w tej innej pracy i w tej innej branży poznałam mojego przyszłego męża... Firma, w której pracowaliśmy posiada kilka oddziałów w tym regionie i w momencie, kiedy nasza historia zaczęła rozkwitać, G dostał propozycję pracy w jednym z oddziałów...i wtedy zaczęły się schody dla nas.

Przez kilka pierwszych miesięcy udawało nam się widywać co kilka tygodni, potem było coraz trudniej... Kiedy w końcu zaplanowaliśmy mój urlop w Dubaju, okazało się, że coś jest nie tak z moją wizą i na trzy dni przed wylotem musiałam wszystko odwołać i przełożyć na 3 tygodnie później, wciąż nie mając pewności, że się uda. Ohhhh, jak sobie przypomnę ten moment to mi włosy na plecach stają dęba ( to taka przenośna- nie mam włosów na plecach;-) ). Na szczęście pracowałam ze wspaniałymi ludźmi i udało się zorganizować nie tylko mój urlop w innym terminie, ale także wizę biznesową.
Z jakiegoś powodu, mam ogromnego pecha w tej kwestii tutaj. Zawsze ktoś coś przekręci w moich papierach, coś się nie zgadza i nie pamiętam, żebym miała spokój ducha w tej dziedzinie od kiedy tutaj jestem!!! Ale nie o tym teraz...

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, odległość, różnica czasu i nasze obowiązki zawodowe coraz bardziej kolidowały z naszym prywatnym życiem! G musiał w końcu zdecydować, co dalej z jego przyszłością a oferta dubajska była nie do odrzucenia...Papiery podpisane i co dalej...A no to, że nie wahając się ani chwili ( przynajmniej takiej wersji się trzyma G ;-) ), zakupił pierścień i zadał pytanie ;-)))) Ja odrzekłam: ''TAK''

Chcieliśmy jak najbardziej legalnie wszystko zorganizować na potrzeby tego kraju i dla spokoju ducha (mieszkanie pary bez ślubu jest nielegalne i karane jeśli zostanie wykryte). Kilka miesięcy później byliśmy po ślubie, organizując wszelkie dokumenty potrzebne do mojego transferu do Dubaju. Zajęło nam to trzy miesiące, ale od tamtego momentu nie musieliśmy się już martwić, jak i kiedy będzie nam dane się spotkać i to było wspaniałe! Czy zastanawiałam się, co mnie tutaj czeka i czy oby to jest właściwa decyzja??? Miałam wiele wątpliwości, co do miejsca, ale żadnych co do osoby!

Wyprowadzka do ZEA wywróciła trochę moje życie do góry nogami- bardziej moje niż G i miałam sporo dołków po drodze, głównie za sprawą formalności w tym kraju, ale końcem dnia myślę sobie, że nie ważne gdzie, ale ważne z kim!!!

I tak oto sobie jesteśmy!

Myślę, że zostaniemy tutaj dłużej niż planowaliśmy (przynajmniej w tej części globu), bo tak to zwykle bywa z planami, ale nie sądzę, że zostaniemy tutaj na zawsze!

Pozdrawiam
xoxo




środa, 20 marca 2013

Lubię jeść

W ostatnich dniach miałam dużo zapału do gotowania i tyle samo do jedzenia!
Kruche ciasteczka z konfiturą malinową

Dynia piżmowa, z części gotuję zupę a resztę wrzucam do sałatki ze świeżego szpinaku

Szpinak
Prażone migdały- dodatek do sałatki!

Eksperymentuje ze sconami.

Pierwszy raz piekłam Scones- bułeczki nadające się na drugie śniadanie lub popołudniową herbatę.




Udały się na 105%.
Wskazane dodatki poniżej.



Dobry dżem to podstawowy dodatek do bułek!
Przepiórcze jaja- pyszne w każdej postaci
Troszkę się rozlało ;-(
Nie, to nie kurczak...

To jagnięcina...
Weekend kończę pieczenią z jagnięciny z rozmarynem i warzywami.Uwielbiam, ale jem rzadko, bo jest tłusta- niestety!!! 
Ciepła jako danie główne smakuje cudnie, resztę zjadamy w kanapkach przez kolejne dni. Wędliny tutaj mi w ogóle nie smakują i nie kupuję, więc taka pieczeń to ''niebo w gębie''.
Nie mogę się doczekać urlopu w Irlandii na początku kwietnia, gdzie akurat będzie trwał sezon na jagnięcinę. Jak dla mnie, nigdzie nie smakuje ona lepiej niż tam...


Świeże owoce- ZAWSZE ;-)
Może i Was zainspirują te potrawy? Może chcecie jakiś przepis? Ciekawa jestem, co gotujecie Wy? Piszcie!

Pozdrawiam!

xoxo

sobota, 9 lutego 2013

Glam Box po raz drugi

Tydzień czekałam na kuriera, który wiózł do mnie drugi pakunek z Glam Box! 
W końcu się doczekałam.



Jak zawsze ładnie zapakowane.



To styczniowy GB, nawiązujący do zbliżających się Walentynek i jest utrzymany w romantycznej i czerwonej tonacji ;-)

- Bath & Body Works- Forever Red Eau De Perfume- nie powalił mnie niestety ten zapach i jest dość nietrwały. Dla mnie raczej "never" niż " forever". 
- Dr Hauschka- Natural Skin Care- lawendowy olejek do kąpieli- super
- Direct link ME- Lawendowy balsam do ust- lubię i używam ogromne ilości róznych balsamów i smarowideł do ust, dlatego jestem zadowolona.
- Herbline Essentials Cucumber & Rose Skin Tonic- kolejny tonik do twarzy- jak sama nazwa wskazuje, różano- ogórkowy; Tego również niegdy nie zawiele. Już mi się podoba!
- Elizabeth Arden Red Door- pachnidełko- zapach nie brzydki, rozczarowałąm się jednak formą tego "produktu", bo właściwie nie był to mini produkt,jak obiecują , tylko karteczka zapachowa! Cóż, zapach uleciał, karteczka wylądowała w koszu :-(


Uwielbiam lawendę! 

 Wszędzie się zmieści ten tyci balsam do ust.   


Bardzo estetycznie wyglądający produkt.

Zdecydowanie nie mój typ.

Pozdrawiam

xoxo

W tłusty czwartek bardzo kalorycznie!!!!

W tłusty czwartek, zamiast pączków spożywałąm Guinnessa :) To nie jakaś nowa świecka tradycja, tylko ogromna tęsknota za Irlandią, która dopadła nas całkiem niespodziewanie...a może spodziewanie??? Pewnie podświadomie tak reagujemy, bo nie możemy doczekać się urlopu! Już niedługo spędzę całe 9 dni u teściów, ale o tym kiedy indziej!  W każdym  razie, okazało się, że nasza lokalna restauracja posiada w sprzedaży ten trunek.

Wiem, że wielu ludzi nie lubi Guinnessa- ja lubię i choć zawsze najlepiej smakuje w Irlandii (Guinness nie lubi podróżować), tutaj nie mogłam się oprzeć... 




Na tym jednak mój apatyt się nie skończył. O krewetkowym koktajlu myślałam cały dzień.
 Potem było już tylko gorzej...




Tego burgera musiałam zjeść!To nie był jakiś zwykły kotlet. "Domowy",bardzo smaczny, z dobrej wołowiny, nie mający nic wspólnego z żadnym fast foodem...Smakował wybornie!

Nie tylko Guinness dopisał... Widoki również. Burj Al Arab wyglądał jak ze złota albo w płomieniach... Niesamowity obraz. Wszyscy goście robili zdjęcia i podziwiali! Ja też! Trudno było się oprzeć.







Tłusty czwartek się udał i był wspaniałym wprowadzeniem do mojego długiego weekendu! :)))) 

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego odpoczynku

xoxo

PS. Na zakup, posiadanie i spożywanie alkoholu w ZEA trzeba mieć licencję!

niedziela, 3 lutego 2013

Pan i jego samochodzik

Tak się narobiło, że potrzebujemy nowe auto. W tym celu, w piątek po południu wybraliśmy się na poszukiwania. Miejsca, które odwiedziliśmy obfitowały w oferty różnego sortu . Nie znaleźliśmy  nic dla siebie, ale znaleźliśmy to:

Dziwadełko #1


 Monster #1


Twarzzz...
Mercedes ;Model: ''Nie znam zastosowania"
 itd, itd,

Lubicie stare samochody??





Choć nie przepadam za starymi autami- ten był bardzo słodki  i świetnie zachowany!


 


Poszukiwania trwają nadal.

Pozdrawiam

xoxo


Mizeria pogodowa ;-)

Zrobiło się ponuro w Dubaju...I tak też czasami musi być! Tutaj w moim przypadku upiorne bóle głowy i senność zapowiadają pluchę i dość nieprzyjemną pogodę. Oczywiście deszcz jest nam tutaj bardzo potrzebny, jednak moje samopoczucie spada po równi pochyłej  w tempie zastraszającym.
Po prostu trudno jest mi funkcjonować z bólem głowy przez 2 tygodnie, szczególnie ze sporą grupą 2 latków wymagających uwagi i sprawności fizycznej...
Przeprosiłąm się z moimi cieplejszymi ciuchami i skarpetkami i trwam :-)







Pozdrawiam

xoxo

niedziela, 27 stycznia 2013

Nowy dodatek do mieszkania.

Od kiedy z salonu zniknęła choinka, jakoś zrobiło się pusto. Szczególnie jedna ściana wydawała mi się nienaturalnie naga i o ile lubię przestrzeń i minimalizm, to jednak ciągle mi tam czegoś brakowało. Więc kiedy zobaczyłam w sklepie te świeczniki, nie mogłam wyjść bez nich!


Wieczorem pięknie rozświetlają salon, wypełniając go ciepłym światłem...aż miło!

Pozdrawiam

xoxo

środa, 16 stycznia 2013

Moj pierwszy Glam Box

Zapisałam się do "klubu" Glam Box. Coś podobnego do Eco Emi, tylko, że Glem Box jest regionalny i nie ma w nim produktów żywieniowych oraz nie koniecznie są to produkty ekologiczne.  Co miesiąc dostaje się paczuszkę z miniaturkami różnych kosmetyków.
W zeszłym tygodniu otrzymałam pierwsze pudełeczko. 5 mini porduktów, które mogę wypróbować.

A wygląda ono tak:

Zawartość:
-Calvin Klein Encounter-męski zapach, więc dla męża :-) I jemu się coś dostało
-24 Gold- Zapach unisex
-Middle Eastern Rosewater blend- mieszanka z wody różanej do użytku jako tonik, odświeżający i minimalizujący pory
-Face Elixir- serum do twarzy z czystych ziaren ryżu
-Gatineau- Defi Lift 3D Perfect Design- Brzmi trochę jak operacja plastyczna twarzy w kremie :)))
- Addicted to Soap- naturalne i ręcznie robione mydełko ( to jest w kształcie choinki )
 
Przy opisie zawartości, są podane ceny za pełne produkty i gdzie można je nabyć

Narazie zapisałam się na 3 miesiące, żeby sprawdzić, jak i czy w ogóle to działa.
Eco Emi wydaje mi się troszkę bardziej interesujące, ale biorąc pod uwagę jak długo czasem oczekuję na przesyłki, nie ma to sensu w moim przypadku.

Uwielbiam takie maluchy. Świetnie sprawdzają się podczas krótkich wyjazdów, poza tym zawsze można sprawdzić spokojnie w domu, czy nam coś odpowiada czy nie.

Pozdrawiam 

xoxo